Podróż za wiele uśmiechów….. przez łzy, okraszone słowem „Kurwa”

 

W związku z tym, że ja wciąż w niedoczasie i planowanie nie jest moją najmocniejsza stroną, powstała lista:

  1. Plan – wyjazd do Wrocławia – droga prosta, granice naszego pięknego kraju, więc się nie zgubię, jedna przyświecająca myśl – nie można tego spierdolić….no nie da się
  2. Bilety na samolot – kupione w obie strony (latam tylko po pijaku, więc dzieci będą miały ubaw)
  3. Bilety na skm, żeby do Modlina się dotelepać – kupione (banał)
  4. Rezerwacja hotelu – coś znajdę (przecież tam tyle hoteli)
  5. Zapisać dziecko do gimnazjum – mam jeszcze czas (obowiązujące terminy znam i mam w małym palcu)

Spisanie tego, to była najłatwiejsza część :-).

Wszystko zaczęło się od poszukiwań hotelu. Banał okazało się koszmarem w dwóch aktach. Nie mogłam nic znaleźć, więc zarezerwowałam miejsca w Ibisie (nazwijmy go A), ale wyszło drogo.

Poprosiłam kolegę w pracy, żeby pomógł coś taniej (znał uroczą Panią z sieci Ibis, która docelowo stała się moim wrocławskim przekleństwem) i podrzucił namiary na hotel A.

Pani urocza, chętna i pomocna. Wypisałam czego potrzebuje, a ona to załatwiła w mig, i to po preferencyjnych cenach. Zarezerwowała nam pokoje w hotelu . Szczęściara ze mnie…tak myślałam. :-)

 

Na dzień przed wyjazdem zadzwoniłam do gimnazjum, żeby dowiedzieć się o testy sprawnościowe córki, bo szkoła propaguje uprawianie sportu.

Pani ze stoickim sposobem poinformowała:

- Jaki test sprawnościowy?!!!! Przecież my już zamknęliśmy rekrutację. Systemy są nieczynne i nie możemy przyjąć Pani córki.

- Wydusiłam z siebie tylko – KURWA MAĆ, ale jak to?!! (nie zrobiłam chyba najlepszego wrażenia)

- No tak, dostaliście Państwo rozpiskę. Rekrutacja była do wczoraj.

-uuuuuuuu!

Ciśnienie 600 i pędem do szkoły. Pomyślałam, że jak Pani mi spojrzy w te oczy okraszone wiecznym obłędem, to się zlituje i coś wymyśli.

Z pożyczoną od koleżanki walizką na wyjazd, taxówką, poganiając Pana jak konia zajechałam na 15:00 i stojąc pod sekretariatem wyłam jak dziewica, której przepadła szansa  sexu życia z całkiem miłym kolegą z klasy, który jakby co pomoże zająć się nieplanowaną ciążą.

Pani się wczytała w dokumenty i zapytała niewzruszona:

- Pani sama wychowuje troje dzieci?

- TAK, i jest mi ciężko i pracować muszę i mąż gnojem się okazał i mieszkanie remontuje, ale pies i tak zniszczy, a córka to nawet tę siatkówkę lubi i ma dużo medali (chaos wypowiedzi działał na moją korzyść)…błagam. Wyje nadal

- Proszę się nie martwić, my kobiety musimy się wspierać, a jak Pani na męża chuja trafiła (cytat dosłowny), to tym bardziej pomogę. Proszę w poniedziałek z córką na testy przyjechać.

Uśmiechnęłam się, bo wizja nie pójścia do więzienia za nieposłanie dziecka do szkoły jakoś się wygładziła, obiecałam, że będziemy i usmarkana wróciłam do domu się pakować.

JAK KURWA W PONIEDZIAŁEK JAK MY WE WROCŁAWIU BĘDZIEMY!!!!!!

O cholera, trzeba wrócić wcześniej, bilety na samolot przepadają, to może pociąg wykombinuje. Fuck. Musze kupić nowe bilety.

Dzień wyjazdu:

Wszystko zaplanowane, walizki zapakowane, w teczce dokumenty, my w km-ce. Teraz już będzie tylko dobrze.

Usiadłyśmy i przypomniało mi się, że trzeba skasować bilety. Chodzę po całym przedziale i nic.

Jakaś posrana ta kolejka – po co ja te bilety kupiłam. Siedzimy dalej, planując co zobaczymy i gdzie będziemy. Sielanka.

W pewnym momencie przychodzi Pani konduktor:

- Bileciki do kontroli

Ja na nią jak na głupią…

- Proszę, ale nie są skasowane, bo tu nie ma gdzie

Ona na mnie jak na głupią do kwadratu

- Tu się nie kasuje biletów. Kupuje się je w kasie na dworcu.

- Że jak?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (W kiosku Ruchu powiedzieli mi, że 90-min do Modlina wystarczy)

Dostałam mandat. Może być gorzej? Niestety tak

 Doleciałyśmy do Wrocławia ( ja na lekkiej bani)

- Poprosimy taxówką do hotelu A

Okazało się, że to na końcu miasta.

Zajechałyśmy i pytamy o rezerwację. Pani szuka w systemie

- Panie nie macie rezerwacji

- No jak nie mamy, przecież taka miła Pani nam załatwiła?

-Owszem, ale w hotelu B

No jak w B, jak prosiłam o A – co za pipa. No nic. Zmęczone, nieco głodne, zamówiłyśmy taxówkę do hotelu B – niech im będzie. To drugi koniec miasta, ale chuj. 90 zł, jak psu w dupę

 

W hotelu B

- Dzień dobry, mamy u Państw rezerwację

- Hmmmmm, już szukam. Tak, ale dopiero od jutra

- Jak od jutra, przecież…….. (znowu ta sama gadka o miłej Pani)

-Ale my nie mamy wolnych miejsc od dziś

Kurwa, kurwa, kurwa, kurwa, kurwa i za telefon do tej miłej Pani, że jest taka i taka sprawa, ale dowiedziałam się, że musimy sobie jakoś poradzić same, bo ona to nic nie może.

Dobrze, że byłam na lekkiej bani, bo już widziałam moje ręce zaciśnięte na szyi recepcjonistki, której oczy wychodzą z orbit i zatrzymują się na tych doklejanych rzęsach. Swoją drogą, myślałam, że właśnie przez ten wybryk, nie widzi tych rezerwacji .

W ostatniej chwili zaproponowała, ze pomoże nam coś znaleźć, bo rezerwacja w hotelu A, który był droższy już przepadła

Trwało to 2 godziny i usłyszałyśmy :

- Udało mi się Panią pomóc. Proszę wyjść, skręcić w lewo, potem dwa razy w prawo i iść na przystanek cały czas prosto. Potem jechać tramwajem 17 w kierunku centrum, wysiąść  tam i tam i trzecia na lewo, to będą apartamenty, doba 220 za noc. To wszystko z mojej strony. Na koniec z uśmiechem dodała.

- Zapraszamy do nas jutro i proszę pamiętać, że rezerwacja wygasa

Czułam jak dym leci mi uszami. Wypaliłam chyba z 6 fajek i wiedziałam, że jak usłyszę od moich współtowarzyszy niedoli – „głodni, jeść, pić, siku, mamo długo jeszcze?, co to za dupna wycieczka, już nigdzie więcej nie jadę, ale to załatwiłaś, czy my jesteśmy bezdomni?”, to komuś zajebie, pomimo przepracowanych na szkoleniu emocji .

Jak debile w tym tramwaju z tymi walizkami, głodni, zmęczeni dotelepaliśmy się do Apartamentów.

Kolejna ładna i urocza Pani, z nienaganna fryzurą i dolepionymi rzęsami (chyba taka moda, nie wiem, nie znam się) uśmiechając się przywitała nas w progu:

- Witamy bardzooooooooooooooo serdecznie w Apartamentach jakiś tam, niestety Państwa rezerwacja jest od 16. Proszę zostawić walizki w schowku i wrócić o właściwej godzinie. Tu jest tylko centrala, a sam apartament, będzie trzy ulice dalej.

Kto ich kurwa uczył tego opanowania, kiedy innym świat się wali na obcej jakby nie było ziemi.

Znienawidziłam w jednej chwili systemy rezerwacyjne, Modlin, pomysły na wycieczkę, Wrocław, perspektywę spania w tramwaju 17 i walizki – po co kurwa nam tyle rzeczy ( w sumie jak trzeba coś będzie sprzedać, żeby mieć się gdzie przekimać, to się przydadzą)

Tę noc po godz. 16: spędziłyśmy w apartamencie i na drugi dzień trzeba było się wyprowadzić do hotelu B.

Postanowiłyśmy jednak zostawić walizki  ponownie w schowku na centrali  i jechać do Zoo, skoro już byłyśmy w centrum, a do hotelu B zawitać wieczorem.

Wszystko byłoby ok., gdyby nie to, że w czasie wycieczki, nie mogłam dodzwonić się do Ibisa, żeby powiedzieć, ze będziemy trochę później i żeby zatrzymali nam rezerwację.

Nikt nie odbierał, a perspektywa bezdomności znów zaczęła nam przyświecać  J

Po trzech godzinach wykręcania nr odezwała się urocza Pani

- Tak słucham?

- jakie kurwa słucham?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!, od trzech godzin próbuje się do Was dodzwonić

- Wie Pani jak jest, przecież nie mogę robić wszystkiego

Miałam ochotę ją zagryźć

Tej nocy w hotelu B, do którego dojechałyśmy z walizkami tramwajem 17 otworzyłam lubelską i się upiłam.

Wróciłam do Warszaw z poczuciem, że trzydniową wycieczkę można jednak spierdolić  koncertowo, a Bareja by nie pogardził takim scenariuszem na komedię sytuacyjną.

Dziś jeśli ktoś mnie zapyta o Wrocław, to będę pamiętała: nr 17, ciągłe bieganie z walizkami po całym mieście, przepłacenie za taxówkę, konieczność zapłacenia mandatu i posmaki  lubelskiej w ustach…… a wszystko przez próbę załatwienia sobie czegoś extra i po niższej cenie. Słabe

Poza tym Wrocław to bardzo ładne miasto. Kiedyś zwiedzę je na trzeźwo i z daleka od hoteli A i B

Kolej na Toruń…nie wiem tylko czy Kopernik i tamtejsze hotele są gotowe na naszą wizytę (oby alfabet kończył się na A i B)

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.